2010: Najlepsze czy najgorsze czasy?

2010: Najlepsze czy najgorsze czasy?

To były najlepsze czasy. To były najgorsze czasy – Karol Dickens

Czy recesję mamy już za sobą? Czy rzeczywiście znowu nastały beztroskie czasy? Odpowiem, parafrazując Dickensa: Dla tych, którzy się przygotowali, rok 2010 będzie najlepszy. Dla wielu rok ten będzie najgorszy. Poniżej przedstawiam kilka moich prognoz wraz z uzasadnieniem.

Prognoza pierwsza: Na rynku nieruchomości ponownie nastąpi krach.

Wykres rat hipotecznych

Powyżej znajduje się wykres przedstawiający wartość kredytów hipotecznych, które mają być spłacone lub zrefinansowane w poszczególnych miesiącach. Normalnie refinansowanie było prostym procesem… ale obecne czasy nie są normalne. To może Cię zainteresować:

1. We wrześniu 2008 roku suma wymagalnych kredytów hipotecznych osiągnęła poziom 35 miliardów dolarów tylko w tym miesiącu. To właśnie wtedy nastąpił kryzys finansowy. Gdy po zrefinansowaniu kredytów ludzie nie byli już w stanie spłacać swoich rat, rynek giełdowy i sektor bankowy się załamały.

2. Oko cyklonu: latem 2009 roku suma wymagalnych kredytów hipotecznych była niewielka – wynosiła około 15 miliardów dolarów miesięcznie. To właśnie wtedy optymiści zaczęli dostrzegać pierwsze oznaki ożywienia w gospodarce. Według mnie to było oko cyklonu. W 2010 roku dotknie nas drugi etap finansowego huraganu. Pod koniec 2011 roku miesięczna suma wymagalnych kredytów hipotecznych wzrośnie do prawie 40 miliardów dolarów. Huragan ten skończy się dopiero w 2012 roku.

3. Pierwszy etap tego huraganu spowodowany był głównie niespłacaniem kredytów hipotecznych typu subprime. Drugi dotknie solidniejszych właścicieli domów. Pytanie brzmi: czy go przetrzymają? Czy w następnej kolejności pod bankowy młotek pójdą nowobogackie rezydencje?

4. Ponad 40 milionów Amerykanów to właściciele przynajmniej dwóch domów. Czy będzie ich stać na dalsze spłacanie i zrefinansowanie dwóch lub więcej kredytów hipotecznych?

5. Ponieważ wartość domów spadła, wielu właścicieli odkryje, że musi oddać bankowi więcej, niż warte są ich domy. Czy bank potraktuje ich łagodnie?

6. Czasy, w których można było wykorzystywać swój dom jako bankomat, już się skończyły. Dlatego dla wielu sklepów detalicznych i właścicieli powierzchni handlowych nastały trudne czasy. Centra handlowe są w tarapatach. Pasaże handlowe pustoszeją wraz z likwidacjami sklepów – na dobre. Doprowadzi to do krachu na rynku powierzchni biurowych, magazynowych i innych nieruchomości komercyjnych.

Moja prognoza: oczywiście będą to dla Ciebie najlepsze czasy, jeżeli kupujesz nieruchomości zajęte przez wierzycieli; ale najgorsze, jeśli nieruchomości takie sprzedajesz.

Inne zjawiska, które będę obserwował w 2010 roku

1. Czy gospodarka Chin się załamie? Załamanie gospodarki amerykańskiej było nieprzyjemnym ciosem dla Chin. Chińskie firmy zwalniają miliony pracowników. Jedynie potężne rządowe subwencje podtrzymują gospodarkę tego kraju. Chiński boom gospodarczy kiedyś się skończy… ale czy nastąpi to w 2010 roku? Czas pokaże.

2. Gdy Ameryka przestała importować z Chin, Chiny przestały importować z innych krajów świata. Dotknęło to kraje azjatyckie, a także Australię, Brazylię i inne państwa eksportujące surowce.

3. Szef Fedu Ben Bernanke zastępuje „toksyczne zadłużenie” nowym długiem. Chroniąc swoich przyjaciół z wielkich banków, przemienia Stany Zjednoczone w kraj zombie. Recesja się skończyła, ale dla Ameryki rozpoczyna się okres, który będziemy nazywać nowym kryzysem. Będzie to taki czas, kiedy ludzie bogaci staną się niewiarygodnie bogaci, ale wszyscy inni będą biedniejsi. Podatki zniszczą każdego, kto będzie pracował za pensję.

4. Dolar amerykański będzie coraz słabszy. Jeżeli dolar się umocni, w Stanach Zjednoczonych wzrośnie stopa bezrobocia, ponieważ produkowane przez nas towary będą zbyt drogie i dlatego będziemy ich mniej eksportować.

5. Deficyt wzrośnie. Subwencje dla bogatych niszczą gospodarkę.

Amerykański dług narodowy

6. Izrael może zaatakować Iran. Izrael nie pozwoli, aby Iran pracował nad energią atomową, nawet jeżeli Iran twierdzi, że robi to w celach pokojowych. Gdyby doszło do ataku, ceny ropy poszybują w górę.

7. To tylko ostatnie drgawki konającego. Aktualny wzrost giełdy najprawdopodobniej okaże się ostatnim podrygiem konającego. Jeżeli wartość Dow Jonesa spadnie poniżej 6500 punktów, to następnym przystankiem będzie poziom 5000.

Najlepsze czasy

Wiem, że moje słowa brzmią do bólu pesymistycznie. Wiem, że moje przewidywania nie są dla większości ludzi najlepsze. Jednak dla innych – złe wiadomości to dobre wiadomości.

Poniższe informacje to dobre wieści dla ludzi, którzy się przygotowali.

Druga prognoza: Złoto, srebro i ropa naftowa w 2010 roku nadal będą bezpiecznymi inwestycjami

Przedstawiona tu tabela zawiera zestawienie cen złota i srebra na koniec każdego roku:

Ceny złota i srebra

W 2009 roku Dow Jones wzrósł o około 18%. Cena złota wzrosła o około 25%, a srebra o około 50%

Przewiduję, że do końca 2010 roku cena złota wzrośnie do 1775 dolarów za uncję, srebra do 24 dolarów za uncję, a cena ropy naftowej do 85 dolarów za baryłkę. Jeżeli Izrael zaatakuje Iran, to liczby te będą znacznie wyższe.

Trzecia prognoza: Następny krach wystąpi na rynku nieruchomości komercyjnych.

Nieruchomości generujące przepływ pieniężny będą bardziej dostępne cenowo. W latach 2010-2012 ludzie z gotówką i dostępem do kredytów będą mogli do woli inwestować na rynku nieruchomości.

Moje inwestycje

Jak uprzedzałem w 2002 roku: Masz czas do 2010 roku, żeby się przygotować.

Poniżej opisuję to, co ja zrobiłem, żeby się przygotować:

1. W 1997 roku założyłem firmę Rich Dad, bo przewidziałem nadejście tego kryzysu. W ciągu ostatnich 3 lat zaostrzyłem wewnętrzną kontrolę i przygotowałem firmę do globalnego rozwoju poprzez system franchisingowy. Moja firma nie jest zadłużona i generuje stabilny przychód.

2. Rok 2009 był dla mnie jak dotąd najlepszym czasem, jeśli chodzi o nieruchomości. Gdy Fed rozdawał duże sumy pieniędzy, a fundusze emerytalne poszukiwały projektów, w które mogłyby zainwestować, moja firma zajmująca się nieruchomościami pozyskała dziesiątki milionów dolarów na zakup budynków zajętych przez wierzycieli oraz na inwestycje w projekty deweloperskie. Projekty deweloperskie znowu są w granicach możliwości finansowych inwestorów, ponieważ koszty robocizny, materiałów i gruntu są niskie, a rząd chętnie udziela 40-letnich, nisko oprocentowanych kredytów bez prawa do regresu. Ludzie wciąż potrzebują dachu nad głową.

3. Moje spółki naftowe mają się dobrze. Wywierciliśmy trzy szyby i w dwóch z nich natrafiliśmy na złoża ropy. Zwolnienia z podatków dla firm poszukujących ropy naftowej są cały czas znaczne, nawet gdy firmy te niczego nie znajdują. Nawet jeżeli gospodarka się załamie, to i tak będziemy potrzebowali ropy.

4. W 2007 roku wycofałem 90% moich pieniędzy z inwestycji na giełdzie. Jeżeli Fed podniesie stopy procentowe, to na giełdzie i na rynku nieruchomości nastąpi krach.

5. Od 1996 do 2004 roku zgromadziłem bardzo dużo złota i srebra.

6. Ponieważ Fed drukuje biliony dolarów, pieniądze to śmiecie, a ludzie, którzy oszczędzają, tracą. Gdy tylko mam jakąś nadwyżkę gotówki, inwestuję ją w ropę naftową, nieruchomości, złoto i srebro.

7. Gdy stopy procentowe są bliskie zeru, dłużnicy zwyciężają… ale tylko wtedy, gdy mają dobry dług… czyli taki, który spłacają najemcy.

Na zakończenie

Kilka lat temu Japonia była „królową świata finansów”. Gospodarka tego kraju była drugą co do wielkości gospodarką na świecie – do czasu aż bańka ta pękła w 1990 roku. W 1993 roku pojawił się deficyt budżetowy. Odtąd wynosił on średnio 5,4% PKB rocznie. W wyniku tego japoński dług publiczny wynosi dziś 200% PKB. Stany Zjednoczone idą w ślady Japonii, a Chiny pójdą w ślady Ameryki.

Nie zaobserwujemy zbyt wysokiej inflacji, ponieważ Fed nie jest wstanie wydrukować dostatecznie dużo pieniędzy, żeby pokryć straty powstałe w wyniku pęknięcia bańki kredytowej. Poza tym w związku z brakiem popytu fabryki mają nadmiar zdolności produkcyjnej, co oznacza, że ceny towarów konsumpcyjnych pozostaną na niskim poziomie, a bezrobocie cały czas będzie wysokie. Zamiast tego zaobserwujemy wzrost cen złota, srebra, ropy naftowej, niektórych akcji, niektórych sektorów rynku nieruchomości oraz żywności – nie dlatego, że ich wartość rośnie, ale dlatego że wartość dolara spada.

Witam w dobie nowego kryzysu. I niech te czasy będą dla Ciebie najlepsze.