Obawy Fedu niepostrzeżenie rosną

Obawy Fedu niepostrzeżenie rosną

Fed przygotowuje się do zaplanowanego na przyszły tydzień spotkania poświęconego stanowi gospodarki, a równocześnie bez większego rozgłosu rozpoczyna dyskusje na temat możliwości wystąpienia deflacji. W Spisku bogatych napisałem o tym, że Fed najbardziej obawia się deflacji. Jego szef Ben Bernanke jest znany z poglądu, że wolałby raczej zrzucać pieniądze z helikopterów, niż pozwolić, żeby w Ameryce wystąpiła deflacja.

Fed obawia się deflacji, ponieważ nie jest w stanie jej kontrolować, tak jak jest to możliwe w przypadku inflacji. Przy normalnym stanie gospodarki Fed może zmniejszyć inflację, podnosząc stopy procentowe. Wraz ze wzrostem stóp wielkość zaciąganego długu maleje i mniej pieniędzy wpływa na rynki. Wzrost cen zwalnia w wyniku tego, że mniej pieniędzy jest przeznaczanych na tę samą ilość towarów. Ale jeżeli zapanuje deflacja i ceny gwałtownie spadną, Fed nie będzie mógł zbyt wiele zrobić, żeby temu zapobiec.

Deflacja może utrzymywać się przez długi czas, tak jak miało to miejsce w Japonii, dla której lata 90. były utraconą dekadą. W ciągu tych 10 lat japońska giełda spadła o 63%, mimo wysiłków banku centralnego tego kraju, który wpompował biliony jenów do gospodarki. Nawet dzisiaj gospodarka Japonii jest ospała, a zaufanie japońskich konsumentów jest małe. Nie dalej jak dzisiaj bank centralny Japonii ogłosił plany utrzymania stóp procentowych na poziomie 0,01% oraz wprowadzenia programu kredytowego w wysokości 33 miliardów dolarów w celu napędzenia wzrostu gospodarczego i walki z deflacją.

Bernanke najbardziej obawia się tego, że w Ameryce może zapanować taka sama wieloletnia deflacja, z jaką do dziś boryka się Japonia. Jak napisałem w Spisku bogatych, w 1971 roku Nixon zniósł wymienialność dolara na złoto. W tym momencie dolar stał się długiem.

Od 1971 roku dług jest aktorem pierwszoplanowym. Jeżeli konsumenci i biznesy nie będą się zadłużać, gospodarka nie będzie się rozwijała. Jest to jeden z powodów obecnej recesji – ludzie zadłużyli się już maksymalnie. Korzystali, ile się dało, z kart kredytowych, refinansowali swoje domy i wydawali wszystkie oszczędności na zakup pasywów, takich jak duże telewizory i ładne samochody.

W obliczu deflacji Fed rozważa, co może zrobić, żeby wzmocnić gospodarkę, i wpompowuje w nią jeszcze więcej pieniędzy bez pokrycia. W artykule z Wall Street Journal zatytułowanym Fed rozważa ryzyko różnych strategii wzrostu czytamy: Oficjalne stanowisko Fedu najprawdopodobniej się nie zmieni po spotkaniu decydentów: oczekuje się, że bank centralny Stanów Zjednoczonych pozostawi krótkoterminowe stopy procentowe na poziomie bliskim zera i nie wykaże chęci ich zwiększenia jeszcze przez długi czas. Jednak zakulisowe dyskusje podczas tego spotkania mogą obejmować zapobiegawcze rozmowy na temat tego, co się stanie, jeżeli gospodarka nie zachowa się tak, jak tego wszyscy oczekują.

W obawie przed skutkami wysokiego wskaźnika bezrobocia w Ameryce oraz kryzysu w Europie, Fed po cichu przygotowuje się do walki z deflacją. Ma trzy możliwości.

Fala obligacji

Fed może ponownie inwestować środki z obligacji, których termin zapadalności się zbliża, kupując kolejne obligacje. Działanie takie, poprzez wygenerowanie sztucznego popytu, utrzyma stopy procentowe na niskim poziomie, gdy Fed wkroczy do gry i zakupi obligacje, których nabyciem nie są zainteresowani inwestorzy.

Wykup toksycznego długu

Jak podaje Wall Street Journal: Podczas obecnego kryzysu finansowego Fed wykupił obligacje sekurytyzacyjne za 1,25 biliona dolarów – oprócz tego że wykupił papiery dłużne emitowane przez Fannie Mae, Freddie Mac oraz amerykański Skarb Państwa. Jeżeli gospodarka dalej będzie słabnąć, Fed rozważa wykup jeszcze większej ilości toksycznego długu i aktywów, co jeszcze bardziej zwiększy i tak już pokaźną kolumnę pasywów w jego zestawieniu bilansowym.

Potok słów

Wreszcie Fed może więcej mówić. Tak jak mądrala w klasie, Fed może spróbować pokierować dotyczącą gospodarki rozmowę na sprzyjające mu tory i głośniej mówić o tym, jak planuje utrzymać stopy procentowe na niskim poziomie przez dłuższy czas. Wszystko to w nadziei, że inwestorzy faktycznie uwierzą w te słowa.

Co Ty możesz zrobić?

Czy Fed zdoła utrzymać deflację w ryzach? Wątpię. Ale jasne jest, że zrobi wszystko, co w jego mocy, żeby jej zapobiec.

Jak pisałem w jednym z poprzednich artykułów (Gra na zwłokę), istnieją dwa rodzaje kryzysu – typu amerykańskiego oraz typu niemieckiego. Najprościej rzecz ujmując, kryzys typu amerykańskiego charakteryzuje deflacja, a niemieckiego – hiperinflacja. Jak napisałem we wspomnianym artykule, uważam, że czekają nas obydwa rodzaje kryzysu. Niestety sytuacja wymknęła się spod kontroli i obawiam się, że Fed nic nie może zrobić, żeby zapobiec nastaniu tego nowego kryzysu.

Podczas gdy Fed planuje, ja także obmyślam własne plany. Dopóki ceny są niskie, wykorzystuję deflację i przygotowuję się na nadchodzącą inflację. Obecnie wykorzystuję dobry dług – dług, który poprzez przepływ pieniężny wkłada pieniądze do mojej kieszeni – i kupuję aktywa generujące przepływ pieniężny. Jestem bardzo zadowolony z deflacji, ponieważ mogę kupować świetne inwestycje za pieniądz, który jest tani w nabyciu. Inwestuję także w złoto i srebro, ropę naftową; zwiększam też moją inteligencję finansową poprzez finansową edukację – zachęcam Cię do tego samego.

Mamy właśnie do czynienia z największym przepływem majątku w historii. Wielu ludzi straci wszystko. Wiele osób, które w ciągu ostatnich 10 lat były bogate, w ciągu kolejnych 10 doświadczy biedy. Chcę, abyś i Ty dołączył do grupy bogatych!